Telefon od Michała Słowikowskiego

DZIŚ…, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia dzwoni ( z Londynu) nasz kolega klubowy (komentarz zbędny) Michał Słowikowski. ” Chłopaki poprzez to co robicie czuję się tutaj jak poparzony, zmieniam swoje plany, przyjeżdżam do WAS na parę dni pod konie stycznia”. Michał ! , nie wiem co mam powiedzieć… Ale po co mówić… „The talk is cheap”. W zamian wrzucam kilka ostatnich( aktualnych na obecna chwilę tj. 26. 12 .2012 zdjęć. Przepraszamy ale jutro bedą nie aktualne-dosłownie. Pozdrawiamy Ciebie Michale oraz Wszystkich, którzy z obiektywnych przyczyn dziś tu i teraz nie mogą być tu z Nami. Nie przejmujcie się. MY wiemy, że będziecie razem z Nami w każdej trudnej chwili. To co wspólnie tworzymy to bieg długodystansowy a nie sprint. Nie po tym ocenia się człoweka jak zaczyna ale jak kończy. Nasz kolejny wspólny sezon wodniacki z każdym dniem jest coraz bliżej. Pozdrawiam. Piotrek Siemiński.